O mnie - bardzo osobiście


Magdalena Gołba

Kraków, Polska









Moja ścieżka biżuteryjna

Pierwszy raz z wykonywaniem biżuterii zetknęłam się w 2013 roku. Moje skromne początki zaczęły się od splatania miedzianych i mosiężnych drucików w różnorodne formy. Następnym krokiem było, bardzo odważne wtedy, przejście na „wyższy level” jeśli chodzi o materiały. W taki sposób miedziane druciki oraz plastikowe i szklane koraliki poszły w niepamięć, a zastąpiły je srebro i kamienie półszlachetne, na których pracuję do dziś. Niemożność wykonywania nowych pomysłów ze względu na ograniczenia techniczne, pchnęła mnie w roku 2015 na kurs lutowania w warszawskiej Wytwórni Antidotum, a niecały rok później do krakowskiej Szkoły Złotniczej Xerion. W dalszym ciągu staram się rozwijać swoje umiejętności projektowe i warsztatowe, a promowanie marki Gapula handmade również otworzyło przede mną świat fotografii produktowej.

 

Technika wykonania

W dalszym ciągu wykonuję biżuterię techniką wire wrapping (oplatanie drucikami) choć coraz częściej ustępuje ona miejsca biżuterii wykonywanej z blachy. Obecnie w każdym prawie projekcie w ruch idą: palnik do lutowania srebra, brzeszczoty, pilniki, młotki, frezy i inne, bo widzę w nich ogromne morze możliwości. A narzędzi coraz więcej… ;)

 

Dlaczego zaczęłam robić biżuterię?

Pasja zaczęła się przypadkiem. Po prostu chciałam sobie sprawić małą przyjemność równoważną mojej dodatkowej premii w ówczesnej pracy. Marzyłam wtedy o ręcznie wykonanej biżuterii, więc w świecie Internetu zaczęłam szukać czegoś dla siebie. W trakcie tych poszukiwań pojawiła się w mojej głowie spontaniczna myśl „Ja sobie nie zrobię? Właściwie chcę sobie sama zrobić coś takiego. Spróbuję”. W taki sposób moja premia została wydana na pierwsze drucikowe materiały.

 

Czym dla mnie jest robienie biżuterii?

Wyzwaniem, ciągłym rozwojem i radością z tworzenia czegoś, co sama sobie wymyśliłam. Choć nie uważam siebie za artystkę z prawdziwego zdarzenia, myślę, że każdy w nas ma większą lub mniejsza potrzebę do wyżycia się kreatywnie i fajnie jest nad tym popracować. Warsztat jest dla mnie również miejscem, w którym skupiam się tylko na projekcie, a cała reszta znika. Mogę wtedy bez wyrzutów sumienia zrobić coś „bardzo dokładnie i według mojego pomysłu”, co różni tę pracę od wielu innych, gdzie często najważniejsze jest szybkie odhaczanie zadań i to z szefem przy ramieniu. ;)

 

O czym jeszcze marzę?

Może zabrzmi to trochę patetycznie, ale marzę o życiu w poczuciu wolności, którą pojmuję jako wybór własnej ścieżki według tego jak się uważa i czuje, a nie tak jak „wypada” zrobić. Wykonywanie biżuterii jest być może jedną z tych rzeczy dających poczucie wolności i niezależności, na które czasami w życiu nie można sobie pozwolić. Także inne pasje jak śpiew, taniec czy podróże (choć ostatnio trochę wyparte przez biżuterię) dają mi bardzo dużo radości i przeświadczenie, że w takim właśnie świecie, odbieranym wszystkimi zmysłami, chciałabym żyć.